poniedziałek, 4 czerwca 2012

Trzydzieści pięć.

- Kocham go. - usłyszałem jej ciepły głos nad uchem, chociaż wiedziałem, że zanim się położyłem byłem w pokoju sam. 
- Wiem. - powiedziałem i odwróciłem się w jej stronę. Uśmiechnąłem się do niej i dotknąłem jej policzków, które były czerwone i rozgrzane.  Objąłem ją w pasie i delikatnie się do niej przybliżyłem. Patrzyłem jej w oczy i przybliżyłem swoją twarz do tej dziecięcej twarzyczki i łagodnie musnąłem jej wargi swoimi. Odsunąłem się od niej i położyłem na drugi bok. Z moich oczu płynęły pojedyncze łezki, które próbowałem tamować, lecz po chwilowej walce, pozwoliłem im spływać na poduszkę, na której robiła się coraz większa plamka. Poczułem, ze Gabriella wstaje z łóżka i otwiera drzwi. Zanim wyszła, usłyszałem jeszcze:
- Jedno słowo... i byłabym twoja. Jedno słowo. - przymknąłem oczy i zasnąłem.

- Harry, do jasnej cholery, obudź się! - usłyszałem krzyk Nialla nad swoim uchem i zmroziłem go wzrokiem. Nie lubiłem gdy ktoś mi przeszkadza, gdy nad czymś myślę, a Niall zaczyna sobie grabić.
-Nie chcę. - powiedziałem i przykryłem się kocem po same uszy.
- Gabriella czeka na ciebie. - gdy tylko to usłyszałem wyskoczyłem z łóżka, o mały włos, nie zabijając się o koc, który zaplątał mi się między nogami.
- Wiedziałem. - szepnął Niall, ale na tyle głośno, żebym usłyszał, co powiedział.
- Co wiedziałeś? - spytałem tępo, a Niall spojrzał się w moje oczy i uśmiechnął. Oho! Szykuje się dłuższa pogawędka.
- Ty już dobrze wiesz co. Przyuważ tylko, że jak powiedziałem, ze Gabriella czeka wyleciałeś z łóżka, jakbyś przed czymś uciekał.
- Nieprawda! - powiedziałem oburzony i wyszedłem do kuchni, w której nikogo nie było. Kilka starych krzeseł, podrapany stół... Normalna kuchnia.
- Harry, proszę powiedz mi po co tu przyjechałeś? - spytał się mnie Niall i usiadł na jednym z krzeseł. Liczyłem panele w jadalni i myślałem o tym, co mu powiedzieć.
- Żeby zapomnieć o Roxane...
- I?
- Dowiedziałem się, że Gab mieszka tutaj z Katie, nie wiedziałem, że jest jeszcze z Cristianem. Myślałem, ze ona będzie dobrą odskocznią od tych wszystkich przykrości i wspomnień, ale wtedy przypomniałem sobie po kolei wszystkie spędzone razem chwile i...Ja nie mogę, Niall.




Wróciła do domu cała przemoknięta po burzy i przebrała się w suche rzeczy. Usiadła na krześle i patrzyła się na niego tymi swoimi niebieskimi oczami przez kolejne minuty. On przepraszał za wszystko, nie chciał jej przecież zranić. Z jej oczu płynęły kolejne łzy, których nie starała się już ukrywać. Nie bała się tego, ze zostanie skrytykowana albo obrażona, nie bała się już niczego. Żałowała, że nie ma przy niej nikogo, kto wywaliłby go z jej mieszkania. Nie chciała go teraz widzieć. Nie chciała widzieć nikogo, a jednak potrzebowała miłości. Była żałosna - wiedziała o tym. Nie przejmowała się tym jednak, bo wiedziała, że tego nie zmieni. Zawsze będzie kochającą na przekór dziewczyną, która udaje niezależną i twardą, a tak naprawdę zawsze będzie delikatną i wrażliwą nastolatką, która gdy widzi oczy swojego ukochanego mięknie. Gdy wyobraża sobie, ze już nigdy nie zobaczy jego oczu zaczyna płakać, a gdy on pojawia się... Plącze jej się język i zapomina znaczenia słów, które z ledwością wypowiada. Jest ślepo zakochana, nie potrzebuje od niego żadnych dowodów miłości wystarczy, że jest. Szkoda, że stoi przed nią nie ten właściwy. nie ten, który by chciała, żeby stał. Równie dobrze mogłaby teraz odejść i nigdy nie wrócić. Iść do tego prawdziwego ukochanego, choć on jej nie chce. Stać pod jego drzwiami i błagać o szanse dla nich. Bo ona wierzyła, ale jej wiara nie starczyła. Traciła po kolei jego miłość, teraz kogoś kto ją kochał, rodzinę, przyjaciół, wszystko co było dla niej ważne. otarła policzki z łez i powiedziała smutnym głosem:
- Nie wiem czym sobie zasłużyłam na zdradę. Naprawdę nie chciałam cię skrzywdzić ani zaniedbać, ale żeby wybaczyć takie coś trzeba czegoś więcej niż tylko zwykłe 'przepraszam'.
Postanowił, ze w trzecią rocznicę śmierci jej kuzyna oświadczy się jej jako dowód miłości. 




- Kup ten sweterek. - mruknął Zayn, pokazując mi jeden z tych jaskrawych różowych sweterków, które uprzednio ominęłam szerokim łukiem. nigdy nie widziałam siebie w takim kolorze i nie mam ochoty. Różowy kolor nie był zdecydowanie dla mnie. Prędzej podarowałabym go w prezencie Gab, która aktualnie przymierzała jakieś ciemnobrązowe buty na koturnie. Odwróciłam się tyłem do niej i spytałam się Liama, dlaczego Gab jest sama, odpowiedź była krótka i bardzo dużo mi dała:
- Nie wiem.
- Dobra pomoc, Liam. - chłopak uśmiechnął się do mnie i wyjął z kupki bluzek jakąś z napisem:
I HATE PEOPLE. Pokazałam kciuk do góry, a Liam rzucił we mnie tą bluzką. Poszłam do kasy i zapłaciłam za nią, po czym ruszyłam w stronę Gabrielli, która zaczęła nerwowo ocierać policzki z łez, kiedy tylko mnie zobaczyła.
- Co się dzieje? - spytałam, a ona tylko rzuciła butami o podłogę i krzyknęła, żeby wszyscy się od niej odczepili. Cristian wybiegł za nią ze sklepu, a ja tępo stałam na środku sklepu z jedną torebką w ręku.
- Świetnie. - mruknęłam i wyszłam ze sklepu. Za mną wybiegli Zayn i Liam, którzy nie wiedzieli co się dzieje, a nie chcieli się zgubić w LA. Skierowałam się w stronę innego sklepu i ponownie zanurkowałam w szereg wieszaków i półek. Dobrze mieć odstresowanie w zakupach. Przynajmniej będę miała co nosić i umrę w ładnych ciuchach. W poniedziałek do pracy, a więc trzeba kupić jakieś  koszule i spódnice, których jakoś dziwnie nie ma w mojej szafie. Za to mam pełno szpilek i butów na koturnach, więc przynajmniej tą część garderoby mam za sobą. Ruszyłam w stronę koszul i już po chwili szedł za mną Liam, który niósł kilkanaście koszul, a obok niego maszerował Zayn, który nosił spódnice. Spojrzałam jeszcze raz na chłopaków i na ubrania, które nieśli i połowę odłożyłam. bez przymierzania ubrań, poszłam w stronę kasy i zapłaciłam. Uśmiechnęłam się do chłopaków i wspólnie ruszyliśmy w stronę parku, który znajdował się niedaleko.

______________________________________________________
Hejoł *:
Macie rozdział, bo mam do was wielką, wielką prośbę! :3 Zostałam nominowana na bloga miesiąca CZERWIEC i bardzo mi zależy, więc jesli możecie i macie ochotę sprawić mi przyjemność to wchodźcie na www.onedirection.pl  i głosujcie na mojego bloga w sondzie, która znajduje się po prawej stronie, prawie na samym dole (: Z góry dziękuję za wszystkie głosy, są dla mnie bardzo ważne *: !

6 komentarzy:

  1. Szczerze, to czasami mocno musiałam wysilić swój nadwyrężony szkołą umysł, żeby załapać kto, co mówi. Ale mi się podobało.

    OdpowiedzUsuń
  2. kibicuje Gab i Crisowi, oby Harry tego nie zepsuł, proszę. + głos oddany ;)) / anonimowa M.

    OdpowiedzUsuń
  3. no no fajnie fajnie :)
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. super rozdział, oby Gab nie poszła do Harrego... No i znowu zacznie się rozkminka czy Gab będzie z Harrym czy z Crisem..
    Widać, że lubisz trzymać ludzi w napieciu.. Jestem ciekawa co wymyślisz jako ciąg dalszy, czekam na kolejny .. ;)/Julka

    OdpowiedzUsuń
  5. GAB DAWAJ MAŁY ROMANS Z HARRYM! JAK CRIS KOCHA TO POCZEKA! <3
    ~gabriella <3

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne, jak tylko znajdę czas narobię rozdziały <3
    zagłosuję na Cb <3
    mam pytanie, jak zgłosiłaś się do tego konkursu ?

    może wpadniesz do mnie ? zapraszam do komentowania.:*
    http://mysterious-crescent.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Statystyka.

Obserwatorzy